COVID-19 a produkcja i konsumpcja żywności

Jednym z głównych tematów związanych z wpływem obecności koronawirusa na rynek i zachowania konsumenckie jest sytuacja, jaka zapanowała na rynku żywnościowym. Napędzane coraz bardziej alarmistycznymi informacjami, masowe zakupy doprowadziły do przetrzebienia punktów sprzedaży żywności z wyrobów o długiej trwałości – konserw, wyrobów pasteryzowanych, ale także kasz, makaronów – i wody. Producenci i dystrybutorzy zacierają ręce na myśl o zyskach płynących ze sprzedaży towarów, które z reguły nie cieszą się wybitnym powodzeniem, konsumenci w pośpiechu wydzielają miejsce na przechowanie zapasów. Jest to sytuacja standardowa w czasach podobnych kryzysów, i nie ma co się łudzić, że jest to trend długookresowy. Zapasy te wylądują w spiżarniach, piwnicach i na pawlaczach, i będą stopniowo przejadane. Producent czy dystrybutor nie powinien jednak cieszyć się za mocno, licząc na łatwą sprzedaż wyrobów niskiej jakości, bądź na fakt, że kontrole urzędowe będą przymykać oko na nieścisłości. Ba, można spodziewać się, że ze względu na ryzyko zakażeń, oraz na konieczność zapewnienia faktycznie wysokiej trwałości wyrobów – kontrole, szczególnie mikrobiologiczne będą tym intensywniejsze. Pamiętać należy, że to rolą producenta i dystrybutora jest zapewnienie bezpieczeństwa wyrobu trafiającego w ręce konsumenta. Niewiedza o stanie zdrowia pracowników czy brak poprawnych programów higieny w firmie mogą doprowadzić do olbrzymich kar i strat.

Rozważając w tym układzie programy dezynfekcji w firmach musimy pamiętać, iż procesowi temu podlegają nie tylko maszyny i urządzenia, oraz podłogi – ale przede wszystkim także załoga. Biorąc pod uwagę, że COVID-19 przenosi się poprzez kontakt z płynami ustrojowymi – głównie śliną – i że wszystkie organizacje zajmujące się bezpieczeństwem zdrowotnym sugerują ograniczanie kontaktu fizycznego między ludźmi – szczególnie istotna staje się higiena dłoni i zabezpieczenie dróg oddechowych pracowników. Wirusy, jako białkowe nośniki cząsteczek kwasów nukleinowych są szczególnie wrażliwe na środki utleniające i powodujące denaturację protein. Co prawda na wyniki oficjalnych badań ciągle czekamy, ale ogólna wiedza biologiczno-chemiczna mówi, iż do odkażania przestrzeni zakładów wskazane powinno być stosowanie środków na bazie perhydrolu, kwasu nadoctowego albo innych nadtlenków, zaś do dezynfekcji dłoni pracowników – preparaty alkoholowe. Ponadto, dla zakładów produkcyjnych, szczególnie zajmujących się wytwarzaniem żywności nieprzetwarzanej termicznie tym bardziej istotna staje się kontrola dostępu na teren produkcji dla osób postronnych – i jeśli nie jest to konieczne to sugerowane jest, by unikać jakichkolwiek wizyt zewnętrznych.

Jak w długiej perspektywie COVID-19 wpłynie na rynek żywnościowy? Z pewnością, po wygaśnięciu albo osłabnięciu problemu na producentów żywności trwałej opadnie widmo znacznego spadku sprzedaży – konsumenci będą systematycznie przejadać zakupione zapasy. Przypuszczać należy też, że podwyższony poziom kontroli, który nieuchronnie nas czeka będzie trwał długo poza chwilę ogłoszenia zwycięstwa nad koronawirusem. W wielu zakładach zaostrzenie kontroli sanitarnej pracowników i poprawienie schematów higieny zakładu przełoży się na wzrost jakości wyrobów, i większe zaufanie konsumentów. Dlatego wskazane jest przeprowadzenie działań kontrolnych i zabezpieczających już teraz – gdyż mogą one punktować w czasie wzrostu ilości zakażeń na świecie, i przynieść wymierne korzyści w chwili zwycięstwa nad tym patogenem.