Czy potrzebujemy pestycydów?


Pestycydy to ogólna nazwa szeregu związków chemicznych, które stosowane w uprawach rolnych mają na celu ograniczać występowanie niepożądanych organizmów, mogących powodować obniżenie plonów. Jako pestycydy klasyfikuje się też preparaty stosowane w magazynowaniu już zebranych płodów rolnych. Środki takie stosowane są od tysiącleci – już niemal 2 tysiące lat przed naszą erą stosowano siarkę jako środek przeciwko szkodnikom.

Później lista preparatów ulegała stopniowemu rozszerzeniu, obejmując sobą kolejne ekstrakty roślinne, ich mieszaniny, aż w końcu – preparaty syntetyczne. Wydaje się, że współczesne rolnictwo nie jest w stanie funkcjonować bez wsparcia chemii – jednakże rosnąca sprzedaż produktów z segmentu „bio” sugeruje, iż sposób myślenia klientów zmienia się – nie szukamy już tylko produktów tanich – szukamy też tego, co jest bezpieczne. Fakt, iż wiele z pestycydów produkowanych jest tylko przez pojedyncze firmy nie sprzyja ich pozytywnemu obrazowi na rynku, a fakt, iż możliwa jest kontrola wielu rodzajów zagrożeń biologicznych upraw za pomocą stosowania wspólnej uprawy roślin chroniących się nawzajem powoduje, iż zadajemy sobie coraz częściej pytanie – czy na pewno potrzeba nam aż tylu pestycydów? Czy rolnictwo nie da sobie rady bez nich?

Niestety – wydaje się, że już jest to niemożliwe. Upowszechnienie stosowania pestycydów w okresie od 1948 do 1997 roku dało niemalże czterokrotny przyrost wydajności produkcji rolniczej, zarówno poprzez zwiększenie areału upraw, jak i poprzez zabezpieczanie już prowadzonej produkcji. Jednym z najważniejszych sposobów działania jest usuwanie wektorów – nośników chorób roślin – role tą spełniają głównie insektycydy. Ponadto, dzięki zastosowaniu pestycydów znacząco przedłużył się możliwy czas przechowywania ziarna, a warunki w jakich się to odbywa są znacznie mniej restrykcyjne, tym samym ograniczając koszt tej operacji.

Dane te należy zestawić z wzrostem populacji – ocenia się, że w analogicznym okresie na Ziemi populacja wzrosła niemalże trzykrotnie, zaś spożycie kalorii na głowę wzrosło o niemal 50%. Oznacza to dla nas tylko tyle, że nawet ten czterokrotny przyrost produkcji rolnej jest za mały, by pokryć aktualne potrzeby żywieniowe ludzkości.

Należy pamiętać, że istnieją też pewne alternatywy. O ile herbicydy na chwile obecną nie mają zastępstwa, o tyle insektycydy można zastąpić biorepelentami – tak zwanymi antyfidantami – które nie zabijają owadów, a jedynie blokują ich żerowanie na roślinach. Dla fungicydów z kolei stosuje się często odpowiednie, kombinowane planowanie upraw sąsiadujących, bądź zabiegi z materiałów, które blokują przyczepność grzybni do roślin.

Niezależnie od wszystkiego, musimy zakodować sobie, że pestycyd to substancja szkodliwa i niszcząca środowisko. Nie są to wyroby, które można stosować do woli – wymagane jest przestrzeganie odpowiednich reżimów i wytycznych, i zdecydowanie zakazane jest stosowanie niezgodne z przeznaczeniem – na przykład użycie niektórych herbicydów do desykacji (obsuszania) zbóż i roślin oleistych przed zbiorem. Fakt, działanie takie przyspiesza i ułatwia żniwa, jednakże sam herbicyd nie ma szans zostać usuniętym z roślin przez opady, i docelowo ląduje w żywności.

A to, jak może on zaszkodzić, kiedy jest obecny w naszym posiłku – to już temat na zupełnie inny artykuł.