NOWA ETYKIETA TWOJEGO PRODUKTU


Początek 2018 roku przyniósł dla producentów żywności małą rewolucję w zakresie oznakowania wyrobów. Od końca zeszłego roku, aż do kwietnia 2018 r., systematycznie będą pojawiać nowe regulacje krajowe i europejskie dotyczące znakowania wyrobów spożywczych, w tym alkoholi.

Początek 2018 roku przyniósł dla producentów żywności małą rewolucję w zakresie oznakowania wyrobów. Od końca zeszłego roku, aż do kwietnia 2018 r., systematycznie będą pojawiać nowe regulacje krajowe i europejskie dotyczące znakowania wyrobów spożywczych, w tym alkoholi.

Końcówka roku 2017 obfitowała w nowe przepisy dotyczące napojów alkoholowych. Ze strony producentów i dystrybutorów win zaczęły spływać prośby o likwidację papierowych banderol z akcyzą. Rząd z kolei pracował nad wprowadzeniem zakazu nocnego handlu alkoholem. Od połowy roku trwały rozmowy o konieczności wprowadzenia oznaczeń o wartości odżywczej na niektórych rodzajach alkoholu (chodzi głównie o wartość kaloryczną), który to temat został także podniesiony przez Komisję Europejską. W Polsce w życie zaś weszły przepisy, które wpłyną znacząco na rynek alkoholi – przepisy o zmianie znakowania niektórych środków spożywczych.

7 grudnia w życie weszło Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 9 listopada 2017 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych. Ten krótki, jednostronicowy dokument zawiera w sobie znaczące zdanie:
„W oznakowaniu fermentowanych napojów winiarskich (…) określenie „owocowe” lub „owocowy” może być zastąpione nazwą użytego owocu, jeżeli taki napój otrzymano z nastawu jednorodnego albo nastawu mieszanego, zawierającego co najmniej 75% objętościowych nastawu z danego owocu, moszczu owocowego, soku owocowego lub zagęszczonego soku owocowego”.

Zauważmy, że do chwili obecnej napoje fermentowane z materiałów innych niż winogrona nie mogły być nazywane winami. Publikowany corocznie przez Organizację ds. Winorośli i Wina „Międzynarodowy Kodeks Praktyk Enologicznych” zawiera następującą definicję wina:
„Wino, to napój powstały wyłącznie w wyniku częściowej lub całkowitej fermentacji alkoholowej świeżych winogron, zmiażdżonych lub nie, lub moszczu gronowego. Powinno ono posiadać rzeczywiste stężenie alkoholu, nie mniejsze niż 8,5% objętościowych. Jednakże, biorąc pod uwagę klimat, gleby, odmianę winorośli, szczególne czynniki jakościowe lub specyficzne lokalne tradycje, przepisy obowiązujące w danym regionie mogą obniżyć dozwoloną minimalną całkowitą zawartość alkoholu do 7% objętościowych”. Dalsze zapisy tego dokumentu także nie odnoszą się do wyrobów fermentowanych z innych owoców… Z kolei definicja wina, zawarta w obecnie obowiązujących przepisach Unii Europejskiej, w sprawie wspólnej organizacji rynku wina, brzmi następująco: „Wino jest to produkt otrzymywany wyłącznie w drodze częściowej lub całkowitej fermentacji alkoholu ze świeżych winogron (miażdżonych lub nie) lub z moszczu gronowego” (załącznik I, ust. 10 rozporządzenia nr 1493/1999) także nie obejmując wyrobów z innych surowców.

Ponadto, wspomniane na początku przepisy dotyczące podawania na opakowaniu informacji o wartości odżywczej, są od zeszłego roku przedmiotem rozmów w Brukseli. Niektórzy mogą się śmiać, iż podawanie kaloryczności na etykiecie alkoholu ma odstraszać przed jego piciem, ale problem jest jednak głębszy. Od marca 2017 roku trwają rozmowy z producentami trunków na temat nowej, jednolitej etykiety napojów alkoholowych. Obecnie w UE sprawę etykiet wyrobów żywnościowych reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 2011 r., które zaczęło w pełni obowiązywać w grudniu 2014 roku, w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Wynika z niego, że producenci mają obowiązek podania szczegółowych informacji o produkcie, w tym wykazu składników i ich ilości, informacji o wartości odżywczej, daty minimalnej trwałości lub terminu przydatności do spożycia, informacji o warunkach przechowywania, danych wytwórcy, kraju lub miejsca pochodzenia oraz ewentualnie instrukcji przygotowania.

Przepisy te są obowiązkowe dla wszystkich artykułów żywnościowych, w tym napojów alkoholowych, ale tylko o zawartości alkoholu do 1,2 proc. Mocniejsze napoje zwolnione są z obowiązku etykietowania. Jednakże kilka krajów członkowskich UE postanowiło wprowadzić własne przepisy nakazujące zamieszczanie dodatkowych informacji na etykietach na wszystkich lub niektórych napojach alkoholowych, przy czym należy pamiętać, że kraj członkowski ma obowiązek poinformowania Komisji Europejskiej o jakichkolwiek zmianach, jakie chce wprowadzić w znakowaniu żywności.

To jednak półśrodki, a w UE nadal brakuje zharmonizowanego, spójnego systemu oznaczania produktów alkoholowych. Teraz ma się to zmienić. Z przyjętego raportu wynika, że KE postanowiła scedować przygotowanie unijnej etykiety dla napojów alkoholowych na producentów. Do marca 2018 r. powinni oni przedstawić własne propozycje, w jaki sposób chcą informować konsumentów o składzie i wartości odżywczej produktów.

Tym samym, nowe przepisy otwierają wielu producentom owoców i przetworów fermentowanych niszę rynkową i usuwają fermentowane wyroby owocowe z niszy „tanich alkoholi”. Jest to szczególnie ważne dlatego, że większość naszego kraju jest zdecydowanie za zimna do uprawy winorośli i uniemożliwia produkcję surowców winiarskich. Jest to też piękne odwołanie do tradycji naszego kraju, gdyż najstarsze informacje o winach owocowych produkowanych w Polsce pochodzą z XIII wieku, zaś na początku XX wieku byliśmy ich znaczącym eksporterem do Stanów Zjednoczonych, Japonii i Wielkiej Brytanii. Być może nowy przepis pozwoli nam przywrócić tę zapomnianą już nieco tradycję, zaś w sklepach i na naszych stołach zobaczymy wina produkowane z naszych owoców. Z drugiej strony nowe przepisy UE wymuszą poszerzenie zakresu badań niemal wszystkich napojów alkoholowych i zwiększą koszty produkcji.

Z kolei producentów wyrobów niealkoholowych dotyka zmiana, która zacznie obowiązywać od 1 kwietnia 2018 roku. Podstawowe założenia obejmują obostrzenia w stosowaniu terminów „świeży” i „śmietankowy” w branży mleczarskiej, stosowania terminu „ocet” wraz z odpowiednimi określnikami, oraz w obowiązku podawania kraju pochodzenia dla niektórych produktów mięsnych. Pojawiła się też kosmetyczna zmiana zapisów dotyczących etykietowania jaj, nie wpływająca jednak na same produkty.

Zgodnie z nowymi wytycznymi, termin „świeży” może pojawić się jedynie na opakowaniu serów niedojrzewających, mleka fermentowanego i śmietany, które nie zostały poddane obróbce termicznej i nie dodano do nich konserwantów, przez co zachowują one żywe kultury bakterii w swoim składzie. Tłuszcze do smarowania i masło mogą być określane jako „świeże”, jeśli ich termin przydatności nie jest dłuższy niż 30 dni, niekonserwowanych, niesolonych, produkowanych ze śmietanki, bądź zawierających wyroby z niej uzyskane, niemrożone i niepowstałe w wyniku mieszania partii produktu od różnych producentów lub o różnych datach produkcji.

Termin „śmietankowy” został zarezerwowany dla środków spożywczych bez składników smakowych lub aromatów o zawartości tłuszczu w suchej masie produktu nie mniejszej niż 50% lub ze składnikami smakowymi lub aromatami o zawartości tłuszczu w suchej masie części mlecznej produktu nie mniejszej niż 50%, określonej przed dodaniem składników niemlecznych. Tym samym wymuszono, by termin „śmietankowy” był jednoznacznie związany z obecnością składników mleka.

Termin „ocet” nie będzie mógł być stosowany dla wyrobów otrzymanych wskutek rozcieńczenia kwasu octowego – jedynie wyroby powstałe wskutek fermentacji alkoholowej i octowej będą mogły nosić tą nazwę, wraz z określeniem surowca z którego je uzyskano.

Narzucono też obowiązek informowania o kraju pochodzenia surowego mięsa drobiowego, koziego, owczego i wieprzowego w przypadku wyrobów bez opakowania lub pakowanych w pomieszczeniu sprzedaży na życzenie konsumenta finalnego. Tym samym ma ulec zwiększeniu przejrzystość rynku, a klient ma mieć możliwość monitorowania źródła pochodzenia kupowanych przez niego wyrobów.