NOWE REGULACJE DLA „MODNEJ” ŻYWNOŚCI


19 marca 2018 r. światło dzienne ujrzało zalecenie Komisji Europejskiej dotyczące monitorowania zawartości metali i jodu w wodorostach morskich, halofitach i produktach na bazie wodorostów morskich. Dokument ten powstał ze względu na fakt, iż w poprzednich rozporządzeniach ustanowiono najwyższe dopuszczalne poziomy arsenu, kadmu i ołowiu w różnych środkach spożywczych, jednakże obecnie nie istnieją żadne wytyczne dla tych substancji w wodorostach morskich i halofitach, z wyjątkiem tych ustanowionych dla suplementów diety składających się wyłącznie lub głównie z wodorostów morskich lub produktów otrzymanych z wodorostów morskich.
Wodorosty morskie i halofity stanowią jeden ze składników wielu dań i potraw kuchni azjatyckiej, a także funkcjonują jako dodatek do pasz. Miłośnicy sushi zapewne dobrze wiedzą o nori – algach stosowanych do formowania tych przekąsek, zaś hodowcy bydła i drobiu świadomi są, iż coraz więcej pasz dla zwierząt zawiera mieszaninę alg, która stanowi doskonałe źródło minerałów dla zwierząt. Od lat mówi się też, że rolnictwo morskie, czy też biomasa alg stanowią doskonałe źródło pożywienia, a ludzkość powinna rozważać stopniowe przenoszenie farm w głębiny morskie. Gdzie więc leży sedno problemu?

Aby rozpatrzyć ten problem szerzej, musimy cofnąć się w czasie do rozporządzenia (WE) nr 396/2005, które mówi, że najwyższy poziom zawartości rtęci dla alg i organizmów prokariotycznych wynosi 0,01 mg/kg. Kolejnym z dokumentów istotnym dla sprawy są analizy Komitetu Naukowego ds. Żywności, w których ustalono górną granicę spożycia jodu na poziomie 600 μg dziennie dla dorosłych i 200 μg dziennie dla dzieci w wieku od 1 do 3 lat. Komitet wskazał, że spożywanie bogatych w jod produktów na bazie alg (zwłaszcza produktów suszonych) może prowadzić do niebezpiecznie wysokiego, nadmiernego spożycia jodu, jeśli takie produkty zawierają więcej niż 20 mg jodu na kilogram suchej masy, a narażona populacja mieszka na obszarze endemicznego niedoboru jodu. Świadomość zmieniających się trendów żywieniowych w Europie oraz odrobina wiedzy o zdolnościach roślin morskich i wodorostów do akumulacji metali ciężkich prowadzą do jedynego słusznego wniosku – konieczne są badania, i to badania szerokozakresowe, dotyczące zawartości potencjalnie szkodliwych pierwiastków w produktach rolnictwa morskiego.

Przywoływane w tym artykule zalecenie skupia się na kilku pierwiastkach. Są nimi arsen, kadm, jod, ołów i rtęć. Specyfikacje dla dodatków do żywności na bazie wodorostów morskich ustanowiono w załącznikach do rozporządzenia Komisji (UE) nr 231/2012. W odniesieniu do niektórych z tych dodatków Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) zaleciła przeprowadzenie przeglądu poziomów zanieczyszczeń toksycznymi pierwiastkami, aby zapewnić, by stosowanie tych dodatków nie stanowiło istotnego źródła narażenia na te toksyczne pierwiastki, w szczególności dla niemowląt i małych dzieci. Z kolei w paszach najwyższe dopuszczalne poziomy tych pierwiastków ustalono w dyrektywie 2002/32/WE Parlamentu Europejskiego i Rady.

Co to oznacza dla producenta pasz lub żywności? Zalecenie to zobowiązuje, by w państwach UE prowadzić badania i monitoring zawartości wymienionych pierwiastków w wodorostach morskich, halofitach i produktach na bazie wodorostów morskich. Aby umożliwić dokładne oszacowanie narażenia, monitorowanie powinno odzwierciedlać zwyczaje konsumpcyjne i stosowanie pasz oraz obejmować jadalne halofity, w tym soliród zielny i trętwian czterorożny oraz szeroki zakres gatunków wodorostów morskich: arame, morszczyn pęcherzykowaty, dulse, hijiki, chrząstnica kędzierzawa, listownica palczasta, listownica japońska, nori, workoliść członowaty, sałata morska, spaghetti morskie, morszczyn piłkowany, wodorosty z rodzaju Codium sp., listownica cukrowa, undaria pierzastodzielna i skrzydlica jadalna. Badania mają obejmować produkty świeże, suszone jak i przetworzone, w tym dodatki do żywności na bazie wodorostów morskich, w tym alginiany, agar, karagen i karoteny z alg.

O ile w Polsce bezpośrednie spożycie wodorostów jest ciągle zjawiskiem śladowym, to zastosowanie ich w paszach czy do pozyskania dodatków do żywności, staje się coraz powszechniejsze. Na chwilę obecną prowadzony monitoring ma na celu określenie dwóch rzeczy: potencjalnej toksyczności długofalowej takich wyrobów oraz zwyczajów paszowych i żywieniowych w krajach UE. Z racji tego, że badania te zaplanowane są na okres do roku 2020, możemy spodziewać się, że ich podsumowaniem będzie odpowiednie rozporządzenie, regulujące jakość takich wyrobów. Na chwilę obecną producenci nie mają się czego bać, ale być może warto zweryfikować swoich dostawców i upewnić się, że produkowany przez nas wyrób spełnia w odpowiedni sposób normy narzucone w przepisach.