O „cudownych” kosmetykach ze Wschodu


Czyż nie wydaje się to być wspaniałym planem na biznes? Pojechać do Chin, Indii czy innego z krajów Wschodu, przetestować „na własnej skórze” kilka produktów, a następnie sprowadzić je do Polski i sprzedawać z zyskiem? Takie „modus operandi” pojawia się u wielu ludzi zafascynowanych kulturą i historią tamtych państw. Wydaje się, że kosmetyk, jako produkt, którego nie spożywamy, a jedynie nakładamy na skórę, jest zdecydowanie łatwiejszy do wprowadzenia na rynek. Jednakże ludzie planujący taki biznes często nie są świadomi obowiązków nakładanych na nich przez prawo – a także czystości i składu produktów, które chcą dystrybuować w Polsce.

Kosmetyki sprzedawane na Wschodzie, szczególnie te „cudowne” – oparte o reguły medycyny ajurwedyjskiej lub innych przekazów filozoficznych – zawierają często szeroką pulę składników, które nie mogą być swobodnie stosowane na rynku europejskim. Dotyczy to zarówno kosmetyków typowo mineralnych, takich jak cienie do powiek, jak i kremów czy maseczek. W przypadku wspomnianych cieni do powiek są to często produkty pozyskiwane z surowców kopalnych, sprzedawane bez dodatkowego oczyszczenia – na przykład bardzo modny ostatnio cień do efektu „smoky eye” wytwarzany jest na bazie minerału – antymonitu – który w naturze występuje w towarzystwie minerałów ołowiu. Z kolei kremy i maseczki zawierają szeroką pulę surowców roślinnych, często w postaci gotowych mieszanin, których skład nie jest pewny. Do tych problemów dochodzi jeszcze aspekt czystości mikrobiologicznej, który w krajach wschodnich jest niejednokrotnie znacznym problemem.

Należy pamiętać, że rejestracja kosmetyków na rynek Unii Europejskiej regulowana jest przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1223/2009/WE z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych obowiązujące od 11 lipca 2013 roku. Rozporządzenie zastąpiło przepisy Ustawy o kosmetykach (Dz.U.2001 nr 72 poz. 473 ze zm.) i dyrektywy Rady 76/768/EWG ze zm. Rozporządzenie zawiera zbiór wymagań prawnych dotyczących produktów kosmetycznych, a w szczególności ich składu, oznakowania, wytwarzania, dokumentacji i przede wszystkim bezpieczeństwa kosmetyków we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Produkt wytworzony w jednym kraju Unii może być swobodnie zarejestrowany do obrotu w każdym innym kraju UE, pod warunkiem spełnienia lokalnych wymagań językowych.

Produkt kosmetyczny musi być bezpieczny dla użytkowników w normalnych lub dających się przewidzieć warunkach stosowania. Bezpieczeństwo produktu kosmetycznego dla ludzi potwierdza Ocena Bezpieczeństwa sporządzona przez Safety Assesora na podstawie przeglądu dokumentacji oraz porównaniu składu produktu z wykazem substancji zakazanych lub ograniczonych do stosowania w produktach kosmetycznych, badań laboratoryjnych kosmetyku (badań fizykochemicznych, badań stabilności kosmetyku, badań mikrobiologicznych oraz testu konserwacji) a wreszcie na podstawie badań dermatologicznych kosmetyków.

W przypadku kosmetyków importowanych, stosujących w składzie mieszaniny tradycyjne, często ocena bezpieczeństwa nie jest możliwa, gdyż takie preparaty zawierają składniki niedopuszczone do obrotu w Polsce, bądź sam skład mieszanin nie jest znany, co uniemożliwia ocenę bezpieczeństwa, a tym samym dopuszczenie wyrobu do obrotu w Polsce i UE.

Jednocześnie należy być uczulonym na próby sprzedaży takich produktów jako „kolekcjonerskie” – producent lub dystrybutor dowolnego towaru jest odpowiedzialny za jego potencjalną szkodliwość, a sprzedaż kolekcjonerska może mieć miejsce tylko dla wyrobów, które są zabezpieczone przed ewentualnym zaszkodzeniem nabywcy.