PARĘ SŁÓW O „WITAMINACH ŻYCIA”


Co parę miesięcy świat dietetyki obiega wieść o odkryciu kolejnego „cudownego” i „wspaniałego” związku chemicznego, pozyskanego z któregoś z bardziej nietypowych produktów spożywczych. Z reguły za sygnałem o takim odkryciu idzie informacja, że „w próbach laboratoryjnych na zwierzęciu X związek ten wykazał silne właściwości odmładzające /przeciwrakowe/przeciwbakteryjne/przeciwwirusowe”. Przeciętny konsument, próbujący podążać za trendami typu „fit and healthy” obecnymi na rynku spożywczym, nierzadko jest w kropce i nie jest w stanie zrozumieć, czy to, co kupuje, faktycznie jest tak prozdrowotne jak wyczytał w Internecie. Spróbujmy spojrzeć w tym tekście na kilka przykładów „witamin życia”: substancji, które mają rzekomo zapewniać nam niesamowite zdrowie i wigor. Omówimy czerwone wino, zieloną herbatę oraz owoce morza.

Czerwone wino

Czerwone wino jest jednym z produktów, które co najmniej od lat 60-tych XX wieku uznawane są za wyjątkowo korzystne dla zdrowia. Często słyszymy, że „lampka do obiadu” zapewni nam lepsze trawienie, zdrowszy sen i ogólnie poprawi nasze samopoczucie. Z punktu widzenia nauk o żywieniu, w czerwonym winie mamy faktycznie kilka związków, które wydają się być wyjątkowo korzystne. Taniny, związki odpowiadające za cierpkość wina, wpływają korzystnie na układ krwionośny, poprawiając elastyczność naczyń krwionośnych u starszych konsumentów. Kwasy hydroksycynamonowe to przeciwutleniacze, resweratrol to substancja przeciwbakteryjna. Wydaje się, że czerwone wino to samo zdrowie. Niestety, pijąc je, często zapominamy o składnikach niekorzystnych, jakimi są alkohol, ale też ślady metali ciężkich i kwasy organiczne, które mogą powodować podrażnienie słabszych żołądków. Należy też pamiętać, że powołując się na przykład Francji, gdzie mimo wysokotłuszczowej diety i znacznego spożycia wina, choroby układu krążenia są stosunkowo rzadkie, ważnym czynnikiem jest tutaj genetyka, a konkretniej – czynniki epigenetyczne.

Zielona herbata

W zielonej herbacie – rzekomym źródle cudownego zdrowia narodów wschodu – znajdziemy, poza taninami, miedzy innymi katechiny, silne przeciwutleniacze, a także związek, który należy do obu tych grup – galusan epigallokatechiny. Ten ostatni związek, będący zarówno przeciwutleniaczem, jak i substancją wpływającą korzystnie na układ krwionośny, potencjalnie ograniczającym ryzyko raka, może też tego raka powodować, szczególnie u płodów matek, które w ciąży pija dużo tego napoju. Uprawy herbaty to też pestycydy i środki ochrony roślin, których wpływ na zdrowie jest z reguły niekorzystny.

Owoce morza

Nienasycone kwasy tłuszczowe, minerały, fosfor, witaminy… Czego chcieć więcej. Fani ryb i krewetek deklarują, że czują się lepiej, mają mniej problemów z wagą, rzadziej chorują. Potwierdzają to też badania naukowe. Niestety, ekstensywna gospodarka morska powoduje, że owoce morza charakteryzują się systematycznie coraz gorszą jakością – pasze stosowane w hodowlach często są skonstruowane tak, by wymusić szybki przyrost masy mięśniowej, za tym idzie kumulacja w mięsie tego, co zwierzęta te odfiltrują z wody morskiej, czyli głównie metali ciężkich, których niestety ich organizmy (tak samo jak i ludzkie) nie są w stanie usunąć. Nadmierna kumulacja metali ciężkich może prowadzić do alergii, zatruć i schorzeń neurologicznych.

Czy masowe wprowadzenie do diety produktów, które w mediach są lansowane jako pełne zdrowia i mające tylko korzyści, jest dobre? Nauka ma na to pytanie tylko jedną odpowiedź – oczywiście, że tak, ale pod warunkiem, że zmiana diety będzie poparta olbrzymią ilością zdrowego rozsądku.

dr BARTŁOMIEJ KOŹNIEWSKI
Z-ca Dyrektora Działu Badawczo-Rozwojowego