Piękno po amerykańsku

Rynek amerykański, niezależnie od obszaru, który chce się omawiać, dla przeciętnego zjadacza chleba wydaje się być całkowicie abstrakcyjny – amerykańskie przepisy dopuszczają wiele rzeczy, które w Europie byłyby nie do pomyślenia, jednocześnie blokując obrót wyrobami, które dla nas są codziennością. Stan ten powoli może się zmienić. Zaledwie rok temu w USA wprowadzono przepisy mówiące o dostosowaniu produktów kosmetycznych do europejskich wymogów bezpieczeństwa.

W styczniu 2019 roku w Connecticut przedstawiono krótki, lecz wymowny akt prawny. Mająca tylko trzy linijki długości deklaracja wzywa, aby wszelkie kosmetyki w stanie „spełniały normy bezpieczeństwa chemicznego ustanowione przez Unię Europejską”.

Dokument ten, który do dziś nie został wprowadzony w życie, jest sygnałem narastającego niepokoju dotyczącego osłabionej regulacji produktów codziennego użytku w USA w porównaniu z krajami europejskimi. W całym asortymencie wyrobów, począwszy od kosmetyków do makijażu, past do zębów i szamponów, przez artykuły chemii gospodarczej, soki owocowe, aż po sery, setki potencjalnie szkodliwych składników zakazanych w UE są prawnie dozwolone w USA.

Różnice w standardach między UE a USA wzrosły do tego stopnia, że dotyczą niemal każdego elementu życia większości Amerykanów. W samych kosmetykach UE zakazała lub ograniczyła ponad 1300 chemikaliów, podczas gdy w USA zakazane lub ograniczone w stosowaniu jest zaledwie 11.

Znany czynnik rakotwórczy zakazany w kosmetykach sprzedawanych w UE, formaldehyd, można znaleźć w amerykańskich środkach do prostowania włosów i lakierach do paznokci. Parabeny powiązane z problemami reprodukcyjnymi są zakazane w UE, ale nie w USA, gdzie czają się w produktach do higieny skóry i włosów. Barwniki ze smoły węglowej można znaleźć w amerykańskich cieniach do powiek, podczas gdy od wielu lat są one zakazane w UE i Kanadzie.

U podstaw podejścia UE leżą przepisy REACH (dotyczące rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i ograniczeń stosowania w zakresie chemikaliów), które wymagają od producentów udowodnienia organom regulacyjnym, że produkt jest bezpieczny, zanim będzie można go używać. W USA obowiązują podobne zasady dotyczące wprowadzania nowych chemikaliów na rynek, ale nie ma takich wymogów ostrożności w odniesieniu do tysięcy potencjalnych toksyn, które są już w użyciu. Oznacza to, że niektóre barwniki stosowane w serze i czekoladkach są ograniczone w niektórych krajach europejskich, takich jak Wielka Brytania – gdzie badanie z 2007 roku wykazało, że niektóre sztuczne barwniki i substancje konserwujące są powiązane ze zwiększoną nadpobudliwością u dzieci – ale nie w USA. Atrazyna jest najczęściej stosowanym herbicydem w USA, ale została zakazana w Europie od 2003 r. ze względu na obawy dotyczące zanieczyszczeń wody. Farby na bazie ołowiu zostały zakazane w dużej części Europy przed drugą wojną światową, ale w USA były w obrocie aż do 1978 roku.

Ale nawet w obecnej sytuacji politycznej w USA, charakteryzującej się parciem do deregulacji, istnieje społeczna frustracja odnośnie tego, że amerykańskie organy regulacyjne nie są w stanie interweniować tak skutecznie, jak ich unijne odpowiedniki. Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wykryła ostatnio azbest w kosmetykach jednej z firm, ale niewiele mogła zrobić, gdy firma odmówiła wycofania produktów. Producent ten następnie dobrowolnie wycofał swoje cienie do powiek i pudry z rynku.

Scott Gottlieb, do niedawna komisarz FDA, powiedział, że zdarzenie to pokazało, że niezmienione od 1938 r. przepisy dotyczące kosmetyków są „nieaktualne” i należy je zmienić, aby zapewnić zdrowie publiczne.

„Dla jasności, obecnie nie ma żadnych prawnych wymagań wobec żadnego producenta kosmetyków sprzedającego amerykańskim konsumentom produkty odnośnie testowania jego produktów pod kątem bezpieczeństwa”, powiedział Gottlieb. „Oznacza to, że ostatecznie producent kosmetyków może zdecydować, czy chce przetestować swój produkt pod kątem bezpieczeństwa i zarejestrować go w FDA”.

Zamiast jakichkolwiek nowych przepisów, przedstawiciele konsumentów chcą, aby agencje federalne działały bardziej agresywnie i przeciwstawiały się lobbystom branży chemicznej. Przyznają jednak, że bardziej prawdopodobne jest podniesienie poziomu publicznego oburzenia dotyczące ryzyka związanego z codziennymi działaniami, takimi jak nakładanie makijażu lub spożywanie lunchu.

Niemniej jednak, wygląda na to, że rynek amerykański będą czekały istotne zmiany prawne – a eksporterzy muszą się na nie przygotować.