Prezentowe szaleństwo kosmetykowe


Od lat kosmetyki jako prezent wigilijny plasują się w pierwszej trójce najpopularniejszych podarków. Wiadomo też, że niejednokrotnie ten sam wyrób w okresie przedświątecznego, zakupowego szaleństwa jest droższy niż miesiąc później, czy wcześniej. Czujemy się w takich sytuacjach skuszeni, by dokonać zakupu online lub poszukać „wyrobu identycznego z oryginalnym”. Nie jest to jednak dobre i bezpieczne działanie. Mimo zapewnień, że „perfumy pochodzą z tej samej fabryki co oryginalne” musimy mieć świadomość, że po pierwsze – producenci najbardziej charakterystycznych kosmetyków pilnie strzegą tajemnic składu ich wyrobów, zaś po drugie – firmy „z wysokiej półki” przykładają się zdecydowanie bardziej do zachowania poprawnych warunków produkcji, a także właściwej jakości surowców.

A co może nam grozić, gdy kupujemy kosmetyki „identyczne z oficjalnymi markami”? Pierwszą, i najbardziej oczywistą rzeczą dla konsumenta jest mniejsza trwałość efektu – perfumy wietrzeją szybciej, kremy krócej utrzymują nawilżenie skóry. Kolejną kwestią jest sam efekt – wielokrotnie kosmetyki mające być analogami marek oficjalnych stosują tańsze zamienniki surowców. Przykładem są perfumy zawierające olejek różany – najdroższy z surowców perfumiarskich. Cena kosmetyków zawierających go jest wysoka ze względu na ilość surowców koniecznych do jego otrzymania – kilogram olejku uzyskuje się z około 3 ton płatków róż. Ale są zamienniki o podobnym aromacie – przynajmniej początkowym. Olejek z pelargonii jest jednym z przykładów – i jest stosowany w mieszance z olejkiem różanym albo niezależnie od niego. Jednakże po pewnym czasie na ciele jego aromat różni się bardzo mocno od faktycznego, oryginalnego surowca. Wtedy tłumaczymy sobie, że zmienił nam się gust – a po prostu nie mamy tego produktu, jakiego oczekiwaliśmy.

Drugi problem to bezpieczeństwo produktu. Mówimy tutaj zarówno o bezpieczeństwie mikrobiologicznym, związanym z czystością surowców i samego procesu produkcyjnego, jak i o bezpieczeństwie chemicznym związanym ze stosowaniem niepewnych materiałów wyjściowych, mogących przenosić skażenia metalami ciężkimi lub innymi substancjami. Czynniki te stanowią o faktycznym wpływie wyrobu na naszą skórę.

To może zamiast kosmetyków – podróbek coś z egzotyki? Takie wyroby znajdziemy na rynku, często jako „produkty kolekcjonerskie”. Ta informacja – i nalepka na opakowaniu – powinny dać konsumentowi do myślenia. Produkty takie, sprzedawane jako „nie do użytku” często nie spełniają wymogów norm europejskich pod względem czystości fizykochemicznej lub mikrobiologicznej, lub stosują składniki, które nie są dozwolone według prawa europejskiego. Dlatego przysłowiowe „krawat dla Taty, książka dla Mamy, cukierki dla dzieci” mogą być najbezpieczniejszą opcją prezentową dla naszego zdrowia.