RAPORT INSPEKCJI JAKOŚCI HANDLOWEJ ARTYKUŁÓW ROLNO-SPOŻYWCZYCH


Po kontrolach suplementów diety i mięsa drobiowego przyszła pora na zbadanie żywności ogółem, chociaż tym razem nie przez NIK, a przez bardziej wyspecjalizowaną instytucję, tj. Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Przeprowadzone w II półroczu 2017 roku kontrole obejmowały produkty takie jak: mięsa i wyroby mięsne, ryby, sery, masła, jaja, makarony, owoce, warzywa, oleje, przyprawy i inne, a przeprowadzono je u 821 podmiotów, zajmujących się produkcją i obrotem badanymi wyrobami. Tak szerokie badania doprowadziły do pojawienia się na początku kwietnia 2018 roku obszernego raportu dotyczącego stanu polskiej produkcji żywnościowej. Mimo, że dokument ten, w przeciwieństwie do raportów NIK, zawiera przede wszystkim suche dane liczbowe, to wnioski płynące z niego są niepokojące.

W analizach znakowania, organoleptycznych, fizykochemicznych, mikrobiologicznych i analizach pyłkowych miodu przebadano ponad 2,5 tysiąca partii produktów. Uzyskane wyniki wskazują m.in. na zawyżoną wartość wody w mięsie drobiowym i zaniżonej wartości mięsa czy niezgodnej z deklaracją zawartości tłuszczu, białka, soli i wody w przypadku innych mięs i wyrobów mięsnych. Warto dodać, że w przypadku mięs i wyrobów mięsnych uchybienia wykazano dla 20% zbadanych próbek. Ponadto, w przetworzonych wyrobach mięsnych pojawiły się też niezgodności w znakowaniu: w przypadku produktów, w których występowały określenia „wiejski” i „chłopska” używano dodatków i gotowych półproduktów (np. jaj w proszku).
W przypadku przypraw ziołowych wykryto obecność odchodów gryzoni, martwych szkodników i ich oprzędów czy też liści nadgryzionych przez szkodniki. Martwe szkodniki znaleziono również w przetworach owocowych i warzywnych.

Soki zawiniły z kolei niezgodną z deklaracją producenta zawartością ekstraktu i witaminy C oraz kwasowości. Stosowano również oznaczania typu „100% sok”, podczas gdy do produktów dodano również substancje dodatkowe (np. przeciwutleniacze). Używano również określeń „świeży” lub „świeżo tłoczony” w przypadku soków pasteryzowanych. Inspektorzy zauważyli również, że na sokach znalazły się informacje typu „bez konserwantów”, „bez dodatku cukru” i „bez dodatku wody, cukru i konserwantów”, chociaż zgodnie z przepisami tych składników i tak nie można dodawać do soku.

Problemy dotknęły nawet tak banalnych tematów jak poprawna konstrukcja nazwy produktu czy opis jego składu. Często produkty przetwarzane nie miały na etykiecie wyszczególnionych składników „niewygodnych” – mięsa oddzielanego mechanicznie, dodatku surowca niższej jakości, alergenów – albo deklarowały składniki „modne”, których faktycznie nie wykorzystano w produkcji. Producenci często także stosowali własną fantazję w konstruowaniu nazw wyrobów, unikając poprawnego opisu, który pozwala klientom na świadomy zakup. Zakwestionowano też same prezentacje wyrobów na opakowaniach – na przykład pokazywanie pełnych filetów rybnych, gdy produkt został wykonany ze ścinków mięsa lub pasty. Moda także miała tutaj znaczny swój wpływ: często etykiety deklarowały nieprawdę co do pochodzenia surowców, sugerując, że kupowany towar jest albo produktem polskim – kiedy nim nie był – albo pochodzi z regionu, który konsumenci postrzegają jako korzystny – na przykład śliwki kalifornijskie, które okazały się pochodzić z Chile.

W związku z wykrytymi uchybieniami inspektorzy IJHARS wydali 335 decyzji administracyjnych:

– 141 decyzji nakazujących poddanie produktów zabiegom prawidłowego oznakowania,
– 123 decyzje nakładające kary pieniężne na łączną kwotę ponad 250 tys. zł,
– 51 decyzji zakazujących wprowadzenia do obrotu artykułów rolno-spożywczych,
– 11 decyzji o odstąpieniu od wymierzenia kar pieniężnych ze względu na niski stopień szkodliwości czynu,
– 5 decyzji nakazujących zniszczenie zakwestionowanych partii,
– 2 decyzje zakazujące składowanie artykułów rolno-spożywczych w nieodpowiednich warunkach,
– 2 decyzje o umorzeniu postępowania administracyjnego.

Nałożyli również 129 grzywien w drodze mandatów karnych na łączną kwotę ponad 27,6 tys. zł.

Konsumentów kontrole takie powinny cieszyć, gdyż stanowią one zabezpieczenie naszych prywatnych, jednostkowych interesów, zapewniając nam otrzymanie towaru, za który faktycznie zapłaciliśmy.