Selekcja ludzką ręką


Lansowane i promowane od lat selektywne zbieranie odpadów u wielu konsumentów powoduje pojawienie się pytania „po co?” Czy naprawdę selektywna zbiórka odpadów jest konieczna, i czy musi być wykonywana ręką „szarego człowieka?” Czy nie można zapłacić firmie, by takiego sortowania dokonała za nas? Spróbujmy odpowiedzieć sobie na te pytania.

Po co sortujemy. Oczywistą odpowiedzią jest „by zmniejszyć ilości zanieczyszczeń”, jednakże jest to ogólnik, za którym stoi potężna matematyka. Statystycznie, każdy konsument w Polsce produkuje rocznie około 280 kilogramów śmieci, z czego znaczną część stanowią opakowania. Odpady te mają różny charakter – to resztki spożywcze, opakowania z różnych materiałów, papier i inne substancje. Jednocześnie analiza przeciętnego kosza na śmieci ujawnia, że znaczna część (mówi się nawet o 80%) tych odpadów to substancje nadające się do ponownego wykorzystania lub do przetworzenia. Oznacza to, że niemal 225 kilogramów śmieci na osobę można wykorzystać – w jakiś sposób – ponownie. Mamy tu substancje oczywiste – papier, szkło i metale – nadające się do recyklingu i pozyskania nowych wyrobów – ale też odpady roślinne nadające się do kompostowania, czy sporą pulę tworzyw sztucznych, które po regranulacji można wykorzystać ponownie.

Czy selektywna zbiórka jest konieczna? Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy mieszkaniec dużego miasta, który szczególnie po weekendzie idzie wyrzucić śmieci. W kubłach widzimy wtedy absolutną mieszankę wszystkiego – butelek, puszek, papierów, starych mebli, gruzu, podlane sosem z resztek niedzielnych obiadów. Gdyby odpady te odpowiednio rozdzielić, okazałoby się, że i zapach jest mniej agresywny dla nozdrzy, i w wiatach śmietnikowych jest mniej owadów – ale też i że opakowania na produkty stają się tańsze.

Czy naprawdę musimy robić to sami – czy nie można zlecić tego firmie? Odpowiedź na to pytanie jest trudna. Z jednej strony tak, można by zlecić takie działania firmom zewnętrznym, jednakże musimy zauważyć z jaką mieszanką mamy do czynienia. Wyobraźmy sobie ponownie kubeł zbiorczy z poprzedniego akapitu. I pomyślmy – czy do ponownego wykorzystania nadaje się stłuczka szklana zmieszana z tłuczniem betonowym? Czy papier zalany sosem i ubrudzony sałatką można przerobić na pulpę i ponownie wykorzystać? Czy mieszanka poskręcanych puszek po piwie, butelek plastikowych i wszystkiego innego jest łatwa do rozdzielenia? Sortowanie odpadów najłatwiej przeprowadzić u źródła – tam, gdzie nie stanowią one jeszcze uśrednionej masy, zawierającej nieznane składniki – czyli w naszych domach. Odpady, które produkujemy z reguły mają odpowiednie oznaczenia materiału wykonania, i to w naszych własnych domach jest najłatwiej przydzielić je do odpowiednich grup, a fakt, że nie ulegają połączeniu w jednym kuble pozwala na znaczące zwiększenie ilości materiałów do recyklingu. Zatem tak, można by zlecać to firmom zewnętrznym – co zresztą często jest robione, by jeszcze bardziej ograniczyć ilość odpadów mieszanych – ale korzystniej jest, byśmy to my, osobiście, zajęli się problemem.

Wprowadzanie coraz to nowszych, biodegradowalnych materiałów jest pomocne, jednakże w wielu miejscach ciągle stosujemy tradycyjne rozwiązania opakowaniowe. Tym samym to na nas – na konsumentach – ciąży odpowiedzialność za poprawne ich zagospodarowanie.