ŚLISKI TEMAT


Chociaż wiosna już za pasem, to dopiero teraz zobaczymy prawdziwe skutki powszechnego stosowania klasycznych środków przeciw oblodzeniu dróg – soli i piasku.
Czy tego chcemy czy nie, co roku wszystkich kierowców czeka co najmniej kilka dni, w których należy zdjąć nogę z gazu i ze względu na oblodzenie dróg, pojechać nieco wolniej. Z problemem tym (i wszelakimi jego skutkami) rok w rok walczą służby drogowe, stosując odśnieżanie i posypywanie pokrytych lodem powierzchni różnymi substancjami, które przez swoje działanie mają obniżyć ryzyko wypadków. Najpowszechniej stosowany jest piasek i sól.

W celu zrozumienia, jaki jest mechanizm śliskości lodu, musimy spojrzeć na niego nieco bardziej szczegółowo: na zjawiska dziejące się na styku miedzy naszymi oponami lub obuwiem, a samym lodem. Możemy być zdziwieni, ale większość śliskości pochodzi nie od samego lodu, a od cienkiej warstwy wody pojawiającej się w chwili, gdy naciska na niego nasz but czy koło samochodu. Zamarzając, woda ta tworzy stopniowo coraz gładszą taflę, której obecność nie ułatwia zachowania przyczepności. Już ta wiedza wystarcza, by poszukiwać rozwiązania „śliskiej sprawy”.

Przyjmując prostą taktykę: „uczyńmy lód bardziej chropowatym i pozbądźmy się wody na nim”, znajdujemy najprostsze rozwiązanie – posypanie lodu piaskiem. Ma ono jednak tę wadę, że nie powoduje roztapiania się powłoki lodowej, a jedynie zwiększa jej chropowatość, wchłania niewiele wody, a w przypadku jedynie słabych mrozów – szybko tworzy warstwę brudzącego błota.

By usunąć samo źródło problemu – leżący na drodze lód – stosujemy sypanie solą drogową lub nawet kuchenną. Prawda jest taka, że drogi można by było sypać i cukrem – każda substancja rozpuszczająca się w wodzie będzie powodowała to samo, to znaczy obniżenie jej temperatury zamarzania, a tym samym przyspieszy roztapianie się powłoki lodowej. Wady stosowania soli: sól sprzyja korozji, niszczy skórzane elementy odzieży, zostawia plamy na odzieży, a także drastycznie niszczy gleby wokół dróg. Szacuje się, że ponad pięć tysięcy hektarów gleb w Polsce jest zasolone i przez to nie nadaje się pod uprawy czy pastwiska.

Rozwiązaniem może być zmiana środków stosowanych do usunięcia lodu. W USA od kilku lat z powodzeniem stosowany jest sok z buraków cukrowych, który – po spłukaniu na pobocze – ulega rozkładowi bakteryjnemu. Opcją jest stosowanie soli organicznych, tj. octanów i szczawianów, które także mają znacznie słabszy wpływ na roślinność i gleby rolne.

Dla małych posesji opcją jest też zastosowanie rozwiązań technicznych w postaci podgrzewanych podjazdów. O ile rozwiązanie to jest kosztowne na etapie instalacji, jego niemal zerowy wpływ na otaczające środowisko jest nie do przecenienia.

Rozpatrując jednak działania wielkoskalowe – takie jak na naszych drogach – należy zawsze zastanowić się, które z działań jest korzystniejsze nie tylko dla kierowców, ale i dla środowiska. Być może warto rozpatrzeć powrót do standardowego piasku, którego jedyną wadą jest to, że powoduje przy roztopach powstanie błota i trzeba go wysypywać nieco częściej niż sól.

Decyzja podjęta teraz może za kilka lat pokazać swe pozytywne lub negatywne skutki, które będą miały znacznie większe reperkusje niż odrobina błota na butach.