Szkodliwe środowiskowo rośliny?

Jedno z najmodniejszych w ostatnich latach haseł prośrodowiskowych – „ślad węglowy” – może wkrótce zostać obrócone w absurd. Wartość tę wylicza się obecnie dla wszystkiego – samochodów, kosmetyków, leków, ludzkiego życia – a najchętniej do żywności. Lobbowane jest jak najszersze przejście na dietę wegetariańską, ze względu na to, iż kilogram żywności roślinnej pozostawia po sobie mniejszy ślad węglowy niż kilogram mięsa. Jest to twierdzenie absolutne poprawne – jednakże dość ryzykowne, gdyż z punktu widzenia dietetyki mało istotna jest masa spożytej żywności – a ważna staje się energia, jaką ta żywność nam dostarcza.

Okazuje się, że z punktu widzenia matematyki, kilogram brokułów (podanych tutaj jako najbardziej wybijający się przykład) jak najbardziej daje mniejszy ślad węglowy niż kilogram wieprzowiny. Jednakże, jeśli rozważymy przeliczenie na kalorie, to 1000 kcal z brokułów jest związane z emisją około 6 kg CO2, co jest wartością nieznacznie wyższą niż dla 1000 kcal z wieprzowiny (nieco poniżej 6 kg CO2), drobiu (około 5 kg CO2) czy mleka 2% (4 kg CO2).

Zakładając, że chcemy spożyć 1000 kalorii, możemy zjeść wołowy stek o wadze około 450 g, lub – uwaga – około 3,8 kilograma brokułów. Jednakże pamiętać musimy o tym, że dieta to nie tylko ilość, ale też i jakość dostarczanych kalorii.

Wyliczenie to może wyglądać ciekawie dla przeciwników odejścia od produkcji mięsnej. Weźmy jednak pod uwagę, że nie rozważa ono areału i wody, a także innych czynników koniecznych, by uzyskać te 1000 kcal. Hektar pola lub łąki, przy produkcji czysto roślinnej, potrafi dać nawet 40 milionów kalorii (produkcja ziemniaków), chociaż regułą jest ilość o około połowę mniejsza. W przypadku produkcji na mięso, z hektara produkcji uzyskamy – niestety – maksymalnie jedynie około 8 milionów kalorii przy produkcji wieprzowiny. Wyliczenia te biorą pod uwagę skarmianie zwierząt kukurydzą i nawadnianie pól obsianych roślinami.

Na niekorzyść ludzi, którzy próbują przekonać, że produkcja mięsa nie jest aż tak szkodliwa, działają także wyliczenia WHO, mówiące, że obecna produkcja żywnościowa na świecie przelicza się na około 6000 kcal per capita. Oznacza to, że KAŻDY mieszkaniec globu powinien być w stanie codziennie najeść się do syta. Jednakże uśrednione spożycie mówi, że przeciętnie zjadamy jedynie około 2000 kcal, przy czym kraje rozwijające się i rozwinięte spożywają ich nawet dwukrotnie więcej, głównie w produktach odzwierzęcych. Zatem gdzie podziewa się te brakujące 4000 kcal?

Odpowiedź tu jest prosta – w paszach i w odpadach. Zwierzyna hodowlana karmiona jest materiałami, które potencjalnie byłby w stanie spożywać człowiek, a do tego dobrobyt i rozwój doprowadził nas do zwiększenia zakresu i ilości wyrzucanych produktów żywnościowych. Wyliczenia w tym obszarze są często przywoływane w mediach. Dodatkowym obszarem jest produkcja paliw – coraz większy areał rolny poświęcany jest na produkcję roślin energetycznych, które później ulegają przetworzeniu w biopaliwa. Pamiętajmy jednak, że często są to rośliny, które nadają się do spożycia – rośliny oleiste, czy też produkujące cukier.

Podstawowym wnioskiem z powyższych dywagacji powinno być to, że „ślad węglowy” nie może być traktowany jako jedyny wyznacznik proekologiczności danego rozwiązania, gdyż jest to współczynnik bardzo podatny na manipulacje, a słabe jego zrozumienie przez ogół społeczeństwa może prowadzić do niepotrzebnych dyskusji nad stanem środowiska i wpływem człowieka na nie.

Analogiczne przeliczenie można przeprowadzić w dowolnym innym obszarze – w motoryzacji możemy przeliczać ślad węglowy na przejechany kilometr, albo na cykl życia samochodu, i ponownie, wnioski które się pojawią mogą być absolutnie mylące. Środowisko to nie tylko efekt cieplarniany i dwutlenek węgla – to też setki innych czynników, które należy rozpatrywać łącznie.